[...] Tydzień później Daniel i Klaudia byli już parą. Chłopak naprawdę nie kochał Klaudii po prostu ją lubił,ale w tamtym momencie zrobiłby wszystko,aby pokazać Antonelli,że nie cierpi. Daniel zauważył, że Antonella od tygodnia nie pojawiła się w szkole. Zaniepokoił się tym więc przemógł się i poszedł do jej domu. Otworzyła mu matka dziewczyny. Miała smutne oczy i lekko rozmazany tusz,ale nie płakała. Powiedziała tylko smutno:
-Witaj Danielu. Antonelli nie ma w domu . Pewnie o tym wiesz,że jej kuzyn ma bardzo złośliwego raka i umiera powoli od kilku tygodni. Pojechała towarzyszyć mu w jego ostatnich dniach , godzinach,a może chwilach.Jeszcze tydzień temu czuł się dobrze. Nawet spacerował z Antonellą. Niestety jego choroba bardzo szybko postępuje. W dzieciństwie cały czas razem się bawili i od małego postanowili sobie,że będą przyjaciółmi aż do śmierci. Wymyślili nawet rymowankę i chyba szła ona tak :
,, Na całe życie będziemy razem,
a w chwili śmierci serca nasze nie okażą się zimnym głazem.
Do końca życia przy sobie będziemy,
nawet kiedy do niebios bram dojdziemy."
Pani Ruzco przeprosiła Daniela i powiedziała,żeby kiedy indziej ich odwiedził po czym ze łzami w oczach zamknęła za sobą drzwi.
Daniel wybuchł cichym płaczem , policzki piekły go od łez. Przez całą drogę do domu szlochał musiał udać się do Krystiana jego najlepszego przyjaciela....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz